Rozdział 4.
Minęło dosyć czasu, bym zdążyła się przyzwyczaić do braku wzroku. Miałam nadzieję, że będzie można mnie zoperować. Bardzo chciałam znów widzieć.
- Kochanie... Śpisz? - Leo wszedł do pokoju i cichym, niepewnym głosem zapytał się mnie.
- Nie. Nie śpię od dawna. Co dzisiaj robimy? Zdaję się, że dziś sobota.
- Tak dzisiaj sobota. - powiedział po czym dodał - Chyba masz dzisiaj wizytę u okulisty? Nie mylę się?
- Faktycznie... Nie-e. - Wbiłam głowę w poduszkę.
- Nie. Nie śpię od dawna. Co dzisiaj robimy? Zdaję się, że dziś sobota.
- Tak dzisiaj sobota. - powiedział po czym dodał - Chyba masz dzisiaj wizytę u okulisty? Nie mylę się?
- Faktycznie... Nie-e. - Wbiłam głowę w poduszkę.
- Ty! Bo mi się udusisz. Chodź na śniadanie. W sumie na obiad, bo już 12:00. O 13:30 idziemy.
- Dobra. Tylko daj mi się ubrać.
Szybko odrzuciłam kołdrę na drugi bok. Wstałam i Leo zaprowadził mnie do łazienki. Sama już wiedziałam gdzie co mniej więcej jest. Nie wychodziłam nigdzie sama, więc zdążyłam wyobrazić sobie, gdzie co jest. Zamknęłam drzwi i ściągnęłam koszule nocną. Nałożyłam krótkie spodenki i bluzkę. Usłyszałam głoś Leo, więc w pośpiechu umyłam zęby, nałożyłam lekki makijaż i wyszłam. Zeszłam powoli po schodach. Wyczułam czyjąś obecność. W tym domu był więcej osób niż ja i Messi.
- Leo. Ktoś tu jest? Czuję czyjąś obecność. - zatrzymałam się w połowie schodów.
- Leo. Ktoś tu jest? Czuję czyjąś obecność. - zatrzymałam się w połowie schodów.
- Pewna jesteś? - zapytał zdziwiony.
- Tak. I jeszcze coś. - zeszłam do końca schodów - kobiece perfumy. I... Ten zapach... Twojego kolegi.
Ktoś wybuchnął śmiechem. Kobieta. Znana mi kobieta. I chłopak. Również mi znany.
- Leo! Kto to jest?!
- Leo! Kto to jest?!
- Spokojnie. To ja i Gerard. Nie śmiałam się z Ciebie. Tylko śmiesznie wyglądało to jak mówiłaś, że czujesz kobiece perfumy. Bo w sumie mam też dla ciebie. Tylko... Długa historia... Zostanę dzisiaj z tobą.
- Shakira! No tak. Twoje perfumy Rock Star. Wiedziałam, że skądś je znam.
- Shakira! No tak. Twoje perfumy Rock Star. Wiedziałam, że skądś je znam.
- Haha. Chodźmy do twojego pokoju. Kupiłam ci pare rzeczy. - usłyszałam wbieganie po schodach.
- EJ. Ale ty wiesz, że ja nie widzę?
- No i co? Jaki to problem. Chyba wiesz co to za kolor czerwony? Ślepa nie byłaś od urodzenia. Chodź. Włącz wyobraźnię, Anto. Nie bądź pesymistką. - Shakira wypowiadała te słowa tak jakby z oburzeniem, ale wiedziałam, że mówiła je po prostu delikatnie.
- No dobrze.
- Trzymaj się kochanie! - Leo rzucił mi na pożegnanie.
- Pa! - odpowiedziałam.
- A ty co? Wybiegasz jakbyś się od niej uwolnił. - powiedział Gerard.
- Nie. Nadal się o nią martwię. Ale jest z Shakirą, więc jestem spokojny. - Pojawił się w drzwiach.
- Dobra, dobra. Lecę Shak. Opiekuj się nią dobrze!
- Spoko. Macie to jak monety w banku! Chodź.
*Shakira*
*MUZYKA* Pociągnęłam moją przyjaciółkę za sobą. Weszłyśmy do jej pokoju, a ja rzuciłam torby z ubraniami.
- A więc. Chcesz je zobaczyć?
- Shakira... Chcę je sobie wyobrazić.
- Przepraszam... Która godzina... - spojrzałam na telefon - Hm... 12:56.
- Shakira... Chcę je sobie wyobrazić.
- Przepraszam... Która godzina... - spojrzałam na telefon - Hm... 12:56.
- Ja mam dzisiaj wizytę u okulisty... - powiedziałam nieśmiale.
- Oj, wiem. Dobra. Wyobraź sobie. Biały top. Z motylami, cekinami i zamówiony z Polski. Mają świetne rzeczy. Ta jest z H&M.
- Dziękuję. Jest piękna. Na pewno...
Pokazałam jej wszystkie bluzki, spodnie, kolczyki i tym podobne rzeczy. Nim się skapnęłam była 13:25.
- Zbieraj się młoda. Jedziemy do lekarza.
- Zbieraj się młoda. Jedziemy do lekarza.
- Okej. Już idę.
Po chwili byłyśmy gotowe do wyjścia. Razem z Antonellą podjechałyśmy do prywatnej kliniki. Wysiadłyśmy z auta i udałyśmy się w stronę wejścia. Zostałyśmy pokierowane na poczekalni. Udałyśmy się tam.
Usłyszałyśmy nazwisko Roccuzzo i weszłyśmy do środka.
- I jak z nią? - zapytałam z troską.
- To jest nie możliwe. Nie dawaliśmy jej szans na odzyskanie wzroku. Miała odłamki kuli, których nawet my nie mogliśmy wyciągnąć. A teraz? Czysto... Zoperujemy ją. Odzyskasz wzrok.
- A czy są jakieś warunki? - wyrwała się Antonella.
- Tak. Jeden. Musisz przyjmować te krople dzień w dzień przez dwa tygodnie. Potem zgłoś się ponownie. Ustalimy datę operacji i masz 99% szans, że odzyskasz wzrok.
- Ile te krople? - Zapytałam.
- Shakira? I Antonella Messi?
- Jeszcze nie Messi. Ale Shakira Isabel Mebarak Ripoll.
- To nic. Żadnej zapłaty. Ale to ma zostać pomiędzy nami.
- Dobrze. Do widzenia.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TAAAAAAAAAAAAAAAAAAK WIEM. NAJNUDNIEJSZY Z ROZDZIAŁÓW> MI TEŻ SIĘ NIE PODOBA> DO NASTĘPNEGO. CDN